środa, 17 lipca 2019

Jak wybieram kosmetyki?


Jak wybieram kosmetyki
Wybór kosmetyków nie jest łatwy. Nieważne skąd ktoś ma wiedzę o preparatach. Wybierając je jak typowa Grażyna po opakowaniu i ilości gwiazdek w sieci, nie wiedziałabym, czy nie dostanę uczulenia. Jest to bardzo ryzykowne i powoduje stres, a zakupy kosmetyczne mają być przyjemnością. Przeczytaj jak to osiągnąć.

Jak to robi Grażyna?
Czyta opinie na wielu stronach, sprawdza ilość gwiazdek, czyli oceny użytkowniczek forum. Opinie innych Grażyn są dla niej cenne. Bez nich nic nie kupi i będzie stosować tylko to, co polecają w sklepie przy kasie. Liczy się dla niej też ładne opakowanie. Im więcej roślinek różnego rodzaju i kolorowych rysunków owoców, które stworzy zdolny grafik komputerowy, to dla Grażyny lepiej. Przyciągające wzrok pudełko kremu to dla niej strzał w dziesiątkę. Tak się jednak kosmetyków nie kupuje. Mnie także podobają się te kolorowe reklamy kosmetyków, które są bardzo ładne i po tej nieszczęsnej grafice kupiłabym pól sklepu. Jednak w przeciwieństwie do Grażyny na zakupach umiem zachować zdrowy rozsądek.
Czytam recenzje na blogach, ale nie wybieram wszystkiego
Nie rozumiem osób, które kierują się tymi gwiazdkami w internecie lub innym symbolem, który oznacza, że użytkowniczki pokochały ten balsam. Jednak taka jest rzeczywistość i trzeba się z tym pogodzić. Niech inni kupują, co chcą i kierują się kupionymi za mniej lub więcej opiniami w formie gwiazdek, serduszek i słoneczek. Mnie takie coś nie interesuje. Wiem, że marketing jest ważny, ale opłacone opinie nie mieszczą się w mojej głowie i moim zdaniem są po prostu kłamstwem. Jeszcze gorsze jest wymaganie pozytywnej recenzji od blogerki, która dopiero dostanie paczkę. I w tym pudełku będzie niespodzianka. Często osoby prowadzące blog mogą wybrać produkt do testowania, ale nie zawsze tak się zdarza. Zanim powiedziałam nie współpracom barterowym, to zdarzało mi się otrzymać taką „cudowną ofertę”, którą od razu kasowałam. Na szczęście nie stosuję kosmetyków tych firm, a gdyby tak było na pewno, zmieniłabym je na inne. Nawet gdybym je lubiła od lat. Nie będę promować na blogu kłamstwa i manipulacji. To nie byłoby dobre dla nikogo, gdybym zachwalała każdy kosmetyk.
Co to znaczy kupiona opinia?
To taka, którą ktoś zleca w formie dodawania komentarzy co kilka dni. To profile w mediach społecznościowych z kupionymi obserwatorami. Zjawisko to także nie mieści mi się w głowie, ale wiem, że jest, bo widziałam oferty firm, które obiecują cudowny wzrost obserwujących. I opisują, co zyskasz po kupnie. Między innymi są to osławione współprace blogowe. Firma widzi, że bloger ma spore grono czytelników i proponuje mu produkt lub usługę o testowania. Wydaje się, że to dobrze zainwestowane pieniądze. Jednak fani, którzy istnieją tylko w liczbach, nie są zbyt wiele warci. Dlatego taki influencer idzie dalej. Kupuje komentarze, które zapewnią mu mityczną, zachwyconą produktem publiczność. Część osób nabierze się na te wpisy o tym, że Grażyna kupiła najnowszy krem do twarzy i ciała. I zrobili to także jej znajomi, których oznacza w komentarzu. Wszystko to jednak jest niewiele warte. Często niestety kłamstwo sięga jeszcze dalej. I fani, których opinię ktoś kupił mają profil ze zdjęciem twarzy, trochę fotek z pieskiem, kotkiem, słynną już w mediach społecznościowych kawą, która jest napojem najlepszym do zdjęć. Jest czarna i nie widać kłamstwa przez intensywny kolor.
Zachowaj rozsądek, miej własne poglądy
Nie podążaj za tłumem opłaconych Grażyn i Januszy i kup porządny produkt według swoich kryteriów. Każdy ma swoje własne, a nie cudze. Na pewno wiesz, oo co chodzi. Dam jednak kilka przykładów.

Lubię zapachy kwiatowe, ale nie wszystkie rośliny ładnie pachną. Nie wszystkich też mogę używać. Niestety kicham od intensywnych zapachów. Nawet tych, które czuję od kogoś w tramwaju. Dlatego nie podążam ślepo za opiniami, w których zachwalane są zapachy kwiatów. Wybieram te, których aromat lubię. Patrzę, które nuty przeważają. Nie przepadam za zapachem bergamotki i nie kupię już takiego. Nawet jak sto tysięcy Grażyn napisze o swoich wrażeniach cudownej kąpieli z tym nie zbyt ładnie pachnącym olejkiem. Moje perfumy muszą pachnieć delikatnie, mniej intensywnie od innych. Nie lubię też wchodzić do perfumerii. Tam zapach czuć już wtedy, gdy przechodzę obok sklepu w galerii. Dlatego wybieram inną trasę. I zapachy kupuję czasami nawet w dyskoncie.

Idealny świat nie istnieje
Nie znikną nagle wszystkie kupione gwiazdki, serduszka i komentarze. Pewnie przybędzie ich więcej, bo zapotrzebowanie rośnie. Każdy chce mieć blog, fan page i publiczność. Internet to w tej chwili najlepsze narzędzie. Lubię zaglądać na blogi. Mam listę czytelniczą na bloggerze, która nie jest pusta, bo komuś jednak wierzę. Opinie jednak nie mają głównego wpływu na moje zakupy. Blogi stanowią lekturę do kawy lub herbaty. Oprócz recenzji są także artykuły na wiele tematów. 
Jakie recenzje lubię najbardziej?
Kosmetyki wybieram sama, po składzie. Patrzę na zdjęcia kolorów cieni do powiek, szminek. Nie da się sprawdzać tylko testerów w drogerii. Internet jest do tego wygodniejszy. Szybko wpisuję szminka czerwona i mam setki fotek jak wyglądają te pomadki na czyjejś skórze. Wtedy widzę, które kupić. Uwielbiam także recenzje książek. Nie zawsze dzieło zachwalane, to dobra lektura, ale warto znać zdanie wielu osób. Od przeczytania książki nie dostanę uczulenia na twarzy, nie odczuję zbyt intensywnego aromatu. Zapach książek lubię, a teraz wersje elektroniczne nie mają go wcale, gdyby ktoś był wrażliwy. Podobno czytnik książek to oszczędność wzroku. Tego jednak jeszcze nie wiem, bo jeszcze nie kupiłam. Gdzieś przeczytałam, że lepsze jest ciemne tło i białe litery, ale nie dla mnie. Ja wolę mieć wszystko czarne na białym.


niedziela, 14 lipca 2019

Paletka cieni do powiek Makeup Revolution beyond flawless aż 32 kolory




Paletka zawiera neutralne odcienie cienie do powiek. Są idealne dla mnie. Brokatowe, sporo do wyboru i ładne barwy. Paletki z tej serii są bardzo ładne i mają odpowiednią ilość cieni. Można stosować zamiennie do znudzenia. Lubię Makeup Revolution za atrakcyjną cenę i bardzo dobrą jakość i trwałość na powiekach. 





sobota, 13 lipca 2019

Maska do włosów Gliss Kur bi otech restore 2 w 1


Od tamtego roku lubię maski Gliss Kur. Miałam już ich wiele opakowań. Z każdej po kilka. Najbardziej polubiłam różową, fioletową i czarną. Schwarzkopf
Tym razem marka wyprodukowała inną, w zielonym opakowaniu. Maska ma ładny zapach, włosy po niej są miękkie. Używam z różnymi szamponami, które lubię. Z tej marki nie stosowałam jeszcze szamponów, bo wolę odżywki i maski.